Wykorzystywanie schematów fabularnych, czyli co łączy twórcę serialu Breaking Bad z autorką Ani z Zielonego Wzgórza

Opublikowano 17 marca 2014 w: O pisaniu, Porady | 4 komentarze

Planując powieść początkujący pisarz może mieć obawę, że rozwój wydarzeń przypomina mu znaną książkę, serial czy film. Nie szkodzi! Nie ma nic złego w tym, że twórca opiera swoją historię na znanym schemacie fabularnym.

Sama konstrukcja fabuły bowiem jeszcze o niczym nie świadczy, gdyż liczy się, w jaki sposób wypełnicie go treścią.

Dlatego z tego samego schematu mogą powstać diametralnie różne opowieści – takie, których w pierwszej chwili w ogóle byście nie zestawili ze sobą, jak np. powieść „Błękitny zamek” z 1926 roku autorstwa Lucy Maud Montgomery i współczesny serial „Breaking Bad”.

Obszerniej o schematach fabularnych wykorzystywanych w powieściach jeszcze kiedyś napiszę, gdyż ten temat zdecydowanie zasługuje na o wiele bardziej szczegółowe potraktowanie niż w tym wpisie. Teraz chciałbym jedynie pokazać wam jeden z nich „w akcji” :-)

Wkrótce umrzesz, czyli zacznij w końcu żyć!
W ten sposób można by określić schemat, który wykorzystała zarówno Lucy Maud Montgomery, jak i Vince Gilligan, twórca „Breaking Bad”. Oto, jak on przebiega.

Najpierw poznajemy bohaterów. Są to zwykle dość przeciętne osoby, które jakoś brną przez życie. W pewnym momencie dowiadują się – a my wraz z nimi – że cierpią na nieuleczalną chorobę i zostało im już niewiele czasu. W tym momencie następuje przełom. Postaci „budzą się” do życia, zaczynają robić to, na co wcześniej nigdy by się nie odważyły.

Jaki będzie ciąg przyczynowo-skutkowy, jak potoczą się losy bohaterów, co z tego wyniknie, jak to zostanie przedstawione – wszystkie te elementy wpływają na sukces bądź porażkę danej opowieści. Sam schemat nie jest ani zły ani dobry. Liczą się wyłącznie umiejętności rzemieślnika, który bierze go na warsztat.

Zobaczcie, w jaki sposób został wykorzystany przez Gilligan i Montgomery.

Breaking Bad – opis serialu
Jest to niewątpliwie jeden z najgłośniejszych i szeroko dyskutowanych seriali ostatnich lat, do tego często nagradzany (ponad pięćdziesiąt różnych nagród, w tym Złote Globy za najlepszy serial w kategorii dramat). Pierwszy sezon miał premierę na początku 2008 roku, ostatni – piąty – w 2013 roku. Finał serialu w USA obejrzała rekordowa liczba widzów (ponad 10 milionów).

O czym opowiada serial? Głównym bohaterem jest Walter White, niedoceniany i słabo opłacany nauczyciel chemii, który dowiaduje się, że ma raka płuc i wkrótce umrze. Postanawia więc wykorzystać swoją wiedzę i produkować metaamfetaminę, by zabezpieczyć finansowo rodzinę po swojej śmierci.

Z odcinka na odcinek widzimy, jak bohater coraz bardziej „wsiąka” w świat przestępczy i jak wpływa to na jego bliskich. Jest to bardzo dobry serial dramatyczny, wiarygodny pod względem psychologicznym, ze świetnie wykreowanymi postaciami, który pokazuje stopniową ewolucję głównego bohatera. Na początku widzimy zwykłego nauczyciela, męża, ojca, członka pewnej wspólnoty. Potem jednak staje się on bezwzględnym przestępcą dążącym – dosłownie – po trupach do celu.

Błękitny zamek – opis książki
Z kolei Lucy Maud Montgomery, kanadyjska pisarka, która do dziś jest znana głównie jako autorka serii o Ani Shirley, zapoczątkowanej powieścią „Ania z Zielonego Wzgórza”, wykorzystała ten sam schemat w zupełnie inny sposób.

W 1926 roku pisarka opublikowała książkę „Błękitny zamek”, opowiadająca historię Joanny Stirling, dwudziestodziewięcioletniej panny, która dowiaduje się, że jest terminalnie chora i pozostał jej najwyżej rok życia. W przeciwieństwie do Ani Shirley problemem tej bohaterki nie jest brak rodziny, ale wręcz jej nadmiar. Matka i ciotka nieustannie kontrolują każdy aspekt życia mieszkającej z nimi Joanny, wspierane przez wujków, stryjenki i całą szanowną familię.

Kiedy więc główna bohaterka „Błękitnego zamku” dowiaduje się o swojej chorobie, postanawia uwolnić się od despotycznej rodziny i zacząć żyć na własny rachunek.

Nie chcę więcej zdradzać, ale jest to niezwykła, wzruszająca powieść, pełna celnych spostrzeżeń na temat ludzkiej natury, pokazująca, że zamiast dać się nieść wydarzeniom warto przejąć kontrolę nad swoim życiem i – nawet w zdawałoby się beznadziejnej sytuacji – próbować odnaleźć szczęście.

Nie bój się skorzystać ze schematu
Planując rozwój wydarzeń w powieści nie obawiajcie się, że ktoś nazwie waszą historię „wtórną” tylko dlatego, że opiera się na podobnym schemacie, co jakieś popularne dzieło. To nie ma znaczenia. Przede wszystkim liczy się pomysł na fabułę i bohaterów oraz jego realizacja.

Jak widzicie – z powyższego schematu powstały dwie całkowicie różnice się od siebie opowieści. Obie świetne, poruszające, skłaniające do myślenia. Niech wasza również taka będzie. Powodzenia!

O mnie:

Nazywam się Wojtek Krusiński i goodstory.pl to mój blog dotyczący pisarzy i trudnej, ale i fascynującej sztuki tworzenia ciekawych, wciągających opowieści. Więcej informacji znajdziesz na stronie kontaktowej.

Jeśli chcesz wspomóc ten blog, robiąc zakupy online skorzystaj z mojej strony Kupuj z Goodstory.pl

Prowadzę również serwis o podróżach PolskaZwiedza.pl, na którym dzielę się wrażeniami ze zwiedzania Polski i innych krajów świata. Zapraszam do odwiedzin!

4 komentarze

  1. Bardzo fajnie prowadzony blog, robi wrażenie. Mógłby Pan też kiedyś szrajbnąć tekst na zasadzie negatywnej: czyli na przykładach co się Panu nie podoba w jakichś książkach; czego unikać. Mnie na przykład – w większości – zniechęca polska literatura piękna bo za dużo w niej błyskotliwości, mizdrzenia się do czytelnika… czyli nadmierne skupienie na formie, a fabularnie bywa miałko, ale to subiektywne zdanie.

    • Dziękuję za opinię. I za pomysł na wpis, postaram się wkrótce taki napisać :-). Co do polskiej literatury pięknej – oczywiście nie generalizując – też mam wrażenie, że bardziej liczy się u nas język, to, w jaki sposób jest książka napisana, niż czy zawiera ona dobrą, interesującą opowieść.

      • Nie czytałem innych tego typu poradników, wiec nie mam porównania, ale w taki sposób – analizy na przykładach z literatury – poprowadził swój esej Vargas Llosa; „Listy do młodego pisarza”, dobra rzecz…

        Podobnie jak w tym blogu, pada tam duży nacisk na rolę „wiarygodności”; Llosa przestrzega przed zapożyczaniem czyjegoś stylu/języka. W tym kontekście jawi mi się współczesna polska proza: w wielkiej mierze jako kopiowanie ekspresji Gombrowicza, jednak krytycy oceniają te książki pozytywnie. Więc to już zakres ‚de gustibus…

        Coś podobnego do Llosy stwierdził lata temu inny geniusz – F.Celine pisząc, że większość dobrych pisarzy kala talent jaki mają na rzecz tego który chcieliby mieć.

        • Nie czytałem jeszcze „Listów do młodego pisarza” – będę musiał nadrobić tę zaległość, dzięki :-).
          Na pierwszym miejscu zawsze powinna być dobrze skonstruowana opowieść. Nawet najlepiej napisana książka bez dobrej historii jest, w mojej opinii, tylko popisem czyichś umiejętności językowych. Uważam, że to opowieść ma przede wszystkim wciągnąć czytelnika, a nie tylko język, którym jest napisana. Oczywiście, idealnie jest, gdy dopracujemy zarówno fabułę, jak i własny styl :-).

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>