Które tłumaczenie „Władcy Pierścieni” jest najlepsze?

Opublikowano 27 sierpnia 2014 w: Polecane książki | 28 komentarze

Niedawno znajomy pochwalił się, że zamierza kupić „Władcę Pierścieni”. Od razu spytałem go, w czyim tłumaczeniu, gdyż akurat przy tym tytule ma to duże znaczenie.

Opisując i polecając różne biografie J.R.R. Tolkiena napisałem, że „Władca Pierścieni” jest w mojej opinii jedną z najważniejszych książek XX wieku. Mało jest powieści, które są tak pełne rozmachu i powołują do życia świat i bohaterów, którzy towarzyszą czytelnikowi już do końca życia.

Warto jednak poznać to monumentalne dzieło w dobrym tłumaczeniu. Oczywiście, niektórzy powiedzą, że najlepiej czytać w oryginale, jednak nie jest to opcja dla każdego, a poza tym istnieje tłumaczenie, które w moim przekonaniu oddaje ducha prozy Tolkiena.

Najlepsze tłumaczenie „Władcy Pierścieni”
Uważam, że najlepiej czytać powieść J.R.R. Tolkiena w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej i pod redakcją Marka Gumkowskiego. „Władcę Pierścieni” w tej wersji wydaje wydawnictwo Muza. Lubię ten przekład i za każdym razem jestem pod wrażeniem tłumaczonej przez Marię Skibniewską historii.

W drugiej kolejności polecam przekład Marii Frąc i Cezarego Frąc, które wydaje wydawnictwo Amber. Czytałem tylko fragmenty w tłumaczeniu państwa Frąc i są one poprawne. Nie zmieniają istoty opowieści, dlatego jeśli macie „pod ręką” akurat wersję w tym przekładzie – możecie śmiało czytać. A potem – dla porównania – i tak zachęcam do przeczytania „Władcy Pierścieni” w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej :-).

Zdecydowanie nie polecam tłumaczenia Jerzego Łozińskiego, który moim zdaniem zbyt zaingerował w treść prozy Tolkiena, w tym w określenia dotyczące bohaterów. Przyznam, że strasznie mnie irytowało czytanie m.in. o Łaziku i krzatach…

W sieci znajdziecie dużo stron analizujących tłumaczenia „Władcy Pierścieni”. Niektórzy wychwalają wręcz przekład Łozińskiego twierdząc, że pozostałe dwa są zbyt „drewniane”. Uważam jednak, że większe jest prawdopodobieństwo, iż w tym tłumaczeniu zniechęcicie się do powieści Tolkiena.

Na koniec: na tej stronie możecie przeczytać krótki fragment prozy Tolkiena w trzech tłumaczeniach. Zobaczycie tam również kilka przykładów jak bardzo Jerzy Łoziński zmienił nazewnictwo.

Gdzie kupić?

O mnie:

Nazywam się Wojtek Krusiński i goodstory.pl to mój blog dotyczący pisarzy i trudnej, ale i fascynującej sztuki tworzenia ciekawych, wciągających opowieści. Więcej informacji znajdziesz na stronie kontaktowej.

Jeśli chcesz wspomóc ten blog, zachęcam do kupna mojej debiutanckiej powieści "Porachunki". Zobacz opis na Empik.com

Prowadzę również serwis o podróżach PolskaZwiedza.pl, na którym dzielę się wrażeniami ze zwiedzania Polski i innych krajów świata. Zapraszam do odwiedzin!

28 komentarze

  1. Zadziwiający jest podziw dla tłumaczenia Skibniewskiej i nagonka na Łozińskiego. Zapewne spowodowane jest to utartymi schematami i nieustannie powielanymi krytykami, jak to szerokim łukiem trzeba omijać pana Łozińskiego. Jeszcze dziwniejszy jest fakt, że większość krytykujących (albo i całość), nigdy nie trzymała w dłoni poprawionej wersji. Nie czytałam tej pierwszej, choć nie dało się o niej nie słyszeć i zgadzam się, że Bagoszno i jemu pokrewne aż razi w oczy i z pewnością nie jest to dobre tłumaczenia na spotkanie ze Śródziemiem. Jednakże nowa wersja pozbawiona jest tego typu błędów, część wierszy świetnie przetłumaczył Gumkowski, a sama treść? Moim zdaniem Łoziński operuje bogatym językiem, może nie jest to proste tłumaczenie, ale ma swój klimat. Niedawno zrobiłam sobie drobne porównanie pewnych fragmentów w tłumaczeniu Skibniewskiej i Łozińskiego, ażeby zobaczyć, czy rzeczywiście to pierwsze powali mnie na kolana, ale tak nie było. Nie czułam tej atmosfery, tłumaczenie dla mnie było zbyt schematowe, zbyt proste, zbyt nowoczesne. Dużo osób wyśmiewa Łozińskiego za „Łazika”, ale wystarczy zgłębić nieco angielskiego Strider’a, żeby zobaczyć, że w rzeczy samej nie jest to błąd. Możliwe, że Obieżyświat brzmi lepiej, ja sama byłam do niego przyzwyczajona ze względu na filmy i kiedy pierwszy raz czytałam Władcę, ciężko było się przestawić, jednak czy Obieżyświat to obraźliwe miano? Nie. Książka wyraźnie mówi o prześmiewczym, wręcz uwłaczającym przezwisku. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Nie krytykuję Skibniewskiej, ale uważam, że należy dać szansę poprawionej wersji Łozińskiego, bo naprawdę nie ma w niej nic złego, wręcz przeciwnie, ma w sobie coś magicznego, czuć, że trzyma się wyjątkową książkę.

    • Nie ma takiego cytatu w oryginale, a cała twoja teoria jest kuriozalna.

  2. Ja jestem oburzony przekładem Skibiniewskiej, ponieważ kiedy zacząłem czytać I tom, znalazłem pewną informację w przypisie u dołu strony, w prologu, cz. 1 W sprawie hobbitów. Dotyczyła ona Dunedainów, a przypis mogę zacytować:

    ,, Dunedainami nazwały elfy jedyną rasę ludzką znającą język elfów. Dunedainowie, mieszkańcy Numenoru, czyli Westernesse, byli jasnowłosi, większego wzrostu niż inni ludzie i żyli trzy razy dłużej od nich; znakomici żeglarze, królowali wśród ludzi.’’

    Osobiście nie czytałem oryginału, ale to wielki skandal, że Dunedainowie, lud który miał rządzić w wykreowanym przez Tolkiena, fantastycznym świecie został w ten sposób opisany. Nie wiem czy tak naprawdę pisał Tolkien, czy raczej Skibiniewska tak przetłumaczyła jego tekst, jednakże chciałbym, żebyście zwrócili uwagę na informację o kolorze włosów. Załóżmy najpierw, że tak mógł napisać Tolkien, a Skibiniewska przetłumaczyła prozę zgodnie z oryginałem.
    Nasuwa wtedy mi się myśl, że Tolkien chciał w jakiś sposób wywyższyć ludzi jasnowłosych. Tak więc, jeśli ktoś ma ciemne włosy może czuć się źle czytając książkę, w której opisany jest świat fantasy, gdzie rządzą ludzie jasnowłosi.
    Powiem więcej, fakt, że w tłumaczeniu Skibiniewskiej Dunedainowie w ten sposób są opisani może świadczyć, że Tolkiena ciągnęło do ideologii nazistowskiej.
    Naziści uważali, że istnieje rasa panów, a ową rasą jest ,,rasa aryjska”, którą charakteryzuje kolor włosów jasny blond.
    Mi osobiście od razu nasuwa się skojarzenie Dunedainów z nazistowską ,,rasą aryjską”.
    Dlaczego więc Tolkien jest tak popularny na świecie, skoro mógł mieć nazistowskie poglądy. Chyba, że on wcale tak nie pisał, tylko jego książka została niewłaściwie przetłumaczona przez Skibiniewską. Uważam, że trzeba się nad tym poważnie zastanowić.

    • Istnieje mnóstwo interpretacji twórczości Tolkiena (niektóre są równie zbyt daleko idące, jak niestety Pana). Żadna nie udowadnia, że Tolkien chociaż w najmniejszym stopniu sympatyzował z ideologią nazistowską. Są natomiast dowody, że Tolkien krytykował „czystość rasową”. Jest również interpretacja, że Tolkien w swojej twórczości dobitnie udowadnił, że był gorliwym wyznawcą Kościoła rzymskokatolickiego.

      Tolkien stworzył rozległy, niesamowicie szczegółowo opisany świat, który wciąż imponuje. Zachęcam do patrzenia na niego jako całości, a nie brania tylko jednej małej części i wyciągania z niej daleko idacych wniosków. Swoją drogą warto sięgnąć po jakąś biografię J.R.R. Tolkiena, z której dowie się Pan, jak jego twórczości była odbierana i interpretowana przez recenzentów i jakie intencje przypisywano autorowi.

      Mnie nie dziwi, że Tolkien jest dalej popularny. Różnorodność interpretacji jest tylko kolejnym dowodem na to, że proza Tolkiena dalej jest żywa i obecna w światowej kulturze.

    • O tempora, o mores! Jak można pisać takie kalumnie. Szczególnie w czasach internetu, kiedy można prześledzić całe życie autora. Ale po co, skoro można swój jakże głupi i niezweryfikowany pogląd na element twórczości autora umieścić w sieci. Człowieku! Parę minut by starczyło by sprawdzić nie tylko dlaczego akurat byli oni blondynami ale i dlaczego nie ma to w ogóle związku z ideologią nazistowską.
      „Dlaczego więc Tolkien jest tak popularny na świecie, skoro mógł mieć nazistowskie poglądy.” Przepraszam, mam do czynienia z dzieckiem czy z głupcem? Bo tylko te dwie kategorie osób wyciągają daleko idące wnioski na podstawie własnej niewiedzy w temacie.

    • Wydaje mi się, że bardziej na to związek z fascynacji Tolkiena językiem starofińskim i fińskim co wpłynęło na kształt języka elfów. W zasadzie na bardzie starych języków skandynawskich istnieją wszystkie języki elfickie. Idąc tym tropem nie trudno wysnuć przypuszczenie, że ludzie posługujący się tym właśnie językiem oraz jego protoplaści będą silnie ze sobą korelować. Zauważ , że jest dopisane iż ci ludzie byli również żeglarzami co bardziej wskazywałoby na ludy skandynawskie. Poza tym powstaje tym sposobem rodzaj bardziej odległy i bardziej fascynujący od typowej ludzkości, a jednak ludzki. Opis wydaje się bardziej pasować do ludności północy niż germanów. Poza tym jak wiadomo, Tolkien nie zawarł analogii do świata rzeczywistego więc też jej nie oceniał. Nie wydaje mi się słuszne doszukiwać się pochwały aryjskiej rasy.

    • Nie ma takiego cytatu w oryginale, a cała twoja teoria jest kuriozalna.

  3. Tylko Skibniewska -tłumaczenie tej Pani ukształtowało spojrzenie na Tolkiena.
    Kiedy któryś ze znajomych trafił na tłumaczenie gdzie Hobbit był Niziołkiem(!!) to książka niezwłocznie wylądowała w koszu na śmieci.Były tam też inne kwiatki..Nie przypomnę kto to tłumaczył ale nie warto pamiętać tego tłumaczenia.

  4. A ja mimo wszystko polecam tego „stonowanego” Łozińskiego (sam mam pewne problemy z jego pierwszym przekładem). Mimo wszystko, przeczytawszy również oryginał, widzę że z przetłumaczeniem atmosfery poradził sobie trochę lepiej od Skibniewskiej. To co urzekło nas w jej tłumaczeniu, to piękno, wzniosłość i swego rodzaju patetyzm, niekoniecznie znajduje swoje odniesienie w tym co napisał Tolkien.

    Weźmy pod uwagę chociażby przydomek Aragorna. W oryginale – Strider (swoją drogą jeśli nie powinniśmy tłumaczyć nazw własnych to dlaczego tutaj zrobiono wyjątek?). W oryginale czuć, że ten pseudonim jest poniżający, uwłaczający i prześmiewczy. Ten zabieg znakomicie buduje tę postać pokazując jej podróż ku wzniosłości. Dlatego też wolę „brzydszego i śmieszniejszego” Łazika nad „wzniosłego i patetycznego” Obieżyświata.

    Taki sam „problem” mam z całym tłumaczeniem Pani Skibniewskiej. Przepięknie i wzniośle pisze nawet wtedy, gdy oryginał wymaga pewnej przyziemności i prostoty. Może właśnie dlatego ją pokochaliśmy? Za to, że z Władcy Pierścieni zrobiła epopeję, która tak głęboko wryła nam się w pamięć?

    Kocham oba tłumaczenia. Z każdego biorę coś dla siebie i w każdym znajduję przyjemność, ale zaciekłym zwolennikom Pani Skibniewskiej polecam mimo wszystko lekturę jednego z ostatnich przekładów Łozińskiego. Chociażby dla samej przyjemności przeczytania tej samej historii trochę innymi słowy. A gdy będziecie zwracać uwagę na różnice zastanówcie się skąd się wzięły zanim je znienawidzicie. A tutaj możecie znaleźć trochę więcej argumentów, może nie tyle przeciwko Skibniewskiej co za Łozińskim: http://home.agh.edu.pl/~evermind/gan02.htm

    Pozdrawiam.
    J.

    • Cześć, dziękuję za obszerny komentarz i przykłady. Myślę, że gdy kolejny raz najdzie mnie ochota, by przeczytać dzieło Tolkiena, sięgnę tym razem po „stonowanego” Łozińskiego, jak określasz jego najnowsze tłumaczenie, i sprawdzę to, o czym piszesz. Jeszcze raz dzięki!

      • Nie pozostaje mi więc nie innego jak życzyć przyjemnej lektury.

  5. Niestety link z ostatniego zdania, gdzie można przeczytać fragmenty poszczególnych tłumaczeń nie działa :-(

    • Niestety, strona nie jest już dostępna. Ale można podejrzeć jej starszą wersję :-) Oto link >

  6. Niedawno została wydana poprawiona wersja LOTRa wg Łozińskiego. Skusiłam się na ich kupno (bardzo zachęciła mnie niska cena ;)) i dopiero w trakcie czytania dotarło do mnie, że to TEN Łoziński od Bagosza. Nazwy miejscowości są dużo lepsze niż w przekładzie Skibniewskiej. Zamiast Hobbitonu jest Hobbitów, Bucklebury to Jelenisko, Ustroń to Kruczy dół (z jakiegoś powodu ta nazwa podoba mi się bardziej). Oprócz Łazika nie wystąpiły jak na razie żadne zmiany w nazewnictwie.
    Jak na razie (skończyłam I tom) nie zauważyłam innych kombinacji, więc proszę nie wieszać psów na Łozińskim.

    • Mam wydanie starsze i do niego odnoszę się porównując poszczególne wersje tłumaczeń. Nowego nie znam, więc trudno mi wypowiedzieć się na ile poprawki sprawiły, że lepiej teraz czyta się dzieło Tolkiena w tłumaczeniu Łozińskiego. Zważywszy jednak, że dalej można kupić jego starsze tłumaczenie, dalej zachęcam, by sięgnąć po”Władcę Pierścieni” w przekładzie Marii Skibniewskiej.

  7. Bardzo dziękuję za te informacje. Właśnie zleciłam uczniom do przeczytania tę książkę i chciałabym ich zachęcić, a nie zniechęcić do dalszych tomów.

    • Cieszę się, że mogłem pomóc :-)

  8. Po przeczytaniu krótkiego fragmentu Łozińskiego, miałem odruchy wymiotne. Takie te na siłę spolszczone w ogóle do mnie nie przemawiają. Najlepsza stanowczo Maria Skibniewska. Marii i Cezarego Frąc da się czytać, choć to już nie to samo. Ale Łozińskiego jest tragiczne i masakryczne.

  9. Książka, jak książka, ale wiersz wstępny przetłumaczony przez Łozińskiego to jest koszmar. U Skibniewskiej W krainie Mordor, gdzie zaległy cienie, oryginalnie jest In the land of Mordor, where the shadows lie, czyli tłumaczenie i wierne i ładne, u Łozińskiego W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana.

  10. Legolas!!!!!!!!!!

  11. U nas dwa tomy Władcy w tłumaczeniu Łozińskiego stanowią podkładkę pod łóżeczko naszego synka :P za to przekład Skibiniewskiej leży spokojnie na półce i czeka aż przeczytam wszystkie tomy po raz dwudziesty w życiu ;)

    • Podziwiam , ja przeczytałem raz , ale właśnie lecę do księgarni i jak wrócę zagłębie się w ten piękny świat ;)

      • W takim razie przyjemnego czytania! :-)

  12. Wszystko o czym piszesz to prawda. Przeczytałam Władcę Pierścieni tak w tłumaczeniu Łozińskiego jak i Skibniewskiej i rzeczywiście – bez porównania. Łazik, Tajar… Można zwątpić, naprawdę.

    • Dobrze, że Wydawnictwo Muza stale wznawia „Władcę Pierścieni” w tłumaczeniu Skibniewskiej :-)

  13. Całkowicie się z Tobą zgadzam – pani Skibniewska rządzi :) Co do Łozińskiego, to jak słyszę w ogóle napomknienie o Łaziku, czy Bagosznie, to aż mi gula skacze – co za dramat!

Odpowiedz na „TolkienistaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>