Filmowy Hobbit, czyli za długa podróż tam i z powrotem

W kinach jest już druga część filmowej trylogii o przygodach kompanii Thorina, w której hobbit imieniem Bilbo Baggins odegrał kluczową rolę. Bez względu na to, jaką kto ma opinię o dziele reżysera Petera Jacksona, cieszę się, że film powstał, bowiem tym samym wzrosło zainteresowanie  powieścią J.R.R. Tolkiena.  

Czy filmowy „Hobbit” mi się podoba? Nie. Pierwsza cześć – „Niezwykła podróż” – jest nudna, niepotrzebnie rozwlekła i zawiera sceny, które poza widowiskowością nic nie wnoszą do fabuły. Ten film mógłby być o połowę krótszy.

Druga część – „Pustkowie Smauga” – zawiera z kolei tyle dorobionych i niepotrzebnych wątków, że słuszne jest twierdzenie, iż „Hobbit” to swobodna adaptacja powieści. Samo w sobie nie musi to być wadą, bowiem zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy widzowie czytali powieść, a nawet ci, co znają oryginał, mogą się dobrze bawić na seansie. Moim zarzutem jest jednak zbytnia rozwlekłość filmu, spłycanie wątków albo dorabianie takich, które nie posuwają akcji do przodu, a są jedynie wypełnieniem, jak np. historia pewnej miłości…

Czytaj dalej

„Gra Endera” – recenzja filmu i powieści

Pisarz Orson Scott Card stworzył ciekawą, zaskakującą i świetnie napisaną opowieść o chłopcu, który za sprawą swoich umiejętności wybija się ponad przeciętność. Reżyser Gavin Hood natomiast na bazie tej historii nakręcił przeciętny film science-fiction, który prócz kilku widowiskowych scen nie ma nic więcej do zaoferowania. A szkoda.

Powieść „Gra Endera” opowiada historię, którą pamięta się jeszcze wiele lat po lekturze, z kolei film „Gra Endera” to tylko prosta opowiastka o chłopcu, któremu wszyscy mówią, że jest wyjątkowy i tylko on może uratować świat.

Powinien to być film psychologiczny z elementami akcji – jest jednak na odwrót. Już samo reklamowanie go jako „Harry Potter w kosmosie” jest według mnie błędem, gdyż opowieść zawarta w „Grze Endera” Orsona Scotta Carda ma się nijak do cyklu o Harrym Potterze napisanym przez J. K. Rowling. Stwierdzenie, że „Potterowy Hogwart w Grze Endera zastępuje Szkoła Bojowa”, jakie pojawia się w opisie reklamującym film, dowodzi jak daleko jego twórcy odeszli od zamysłu oryginału.

Czytaj dalej

Szansa dla scenarzystów filmowych

Fot. copyright (c) 123RF Stock Photos

TVN ogłosił otwarty konkurs na scenariusz komedii lub filmu skierowanego do młodej publiczności. Nagrodą w każdej kategorii jest 30 tysięcy złotych. Według mnie zarówno warunki, jak i sama nagroda, są na tyle atrakcyjne, że zachęcam do uczestnictwa! Konkurs trwa do 14 lutego 2014.

Departament Produkcji Fabularnych TVN szuka oryginalnych scenariuszy na pełnometrażowe filmy fabularne w dwóch kategoriach: filmu fabularnego skierowanego do młodych ludzi oraz współczesnej komedii. W każdej z kategorii nagroda to 30 tysięcy złotych brutto.

Czytaj dalej

Nowe „Gwiezdne wojny” muszą mieć dobrą historię

Fot. The Official Star Wars/CC BY 2.0/Flickr.com

Tak powiedziała Kathleen Kennedy, prezes Lucasfilm i doświadczona producentka filmowa, opowiadając nad czym teraz skupiają się twórcy siódmej części „Gwiezdnych Wojen”.

Reżyserem nowych „Gwiezdnych wojen” (premiera w przyszłym roku) jest J.J. Abrams, którego ostatnie dzieło niedawno mieliśmy okazję oglądać na ekranach kin – ” W ciemność: Star Trek”. Z kolei wśród zatrudnionych pisarzy jest m.in. Lawrence Kasdan, który świetnie zna „Gwiezdne wojny”, gdyż napisał scenariusz zarówno do „Imperium kontratakuje”, jak i do „Powrotu Jedi”! Na swoim koncie ma także m.in. scenariusz filmu ” Poszukiwacze zaginionej Arki”.

Czytaj dalej

Jak w osiem minut wzruszyć widza

Dobry film – bez różnicy fabularny czy animowany, pełnometrażowy bądź krótkometrażowy – jest w stanie silnie oddziaływać na widza. Może go zaskoczyć, przestraszyć, rozśmieszyć lub wzruszyć. Jeśli chodzi o to ostatnie, „Odlot” jest tego doskonałym przykładem.

Nie będę streszczał fabuły „Odlotu” stworzonego przez Pixara (oryginalny tytuł „Up”) – zainteresowanych odsyłam np. do Wikipedii, gdzie znajduje się szczegółowy opis. Warto jednak powiedzieć, że film z 2009 roku, który wyreżyserowali Pete Docter i Bob Peterson, otrzymał ponad 50 nagród i wyróżnień, w tym dwa Oscary za „Najlepszy pełnometrażowy film animowany” i „Najlepsza muzyka filmowa”. Był także nominowany w kategorii „Najlepszy oryginalny scenariusz”, jednak statuetkę zgarnął film „The Hurt Locker. W pułapce wojny”.

Choć cały film jest świetny i warty obejrzenia, najlepsze sceny pojawiają się już na samym początku, które pokazują wspólne życie głównego bohatera Carla i jego ukochanej Ellie.

Czytaj dalej
12