Jorn Lier Horst: Poza sezonem – recenzja powieści

Poza sezonem to porządny kryminał policyjny, w której najważniejszymi elementami są żmudna praca grupy dochodzeniowej, zbieranie i analizowanie materiału dowodowego oraz ciągłe rozmowy z ludźmi. Jeśli lubicie tego typu historie, to sięgnijcie po dzieło Norwega.

Pisałem wcześniej o kryminałach dla młodzieży, które napisał Jorn Lier Horst. Pisarz zasłynął jednak cyklem „dorosłych” powieści z komisarzem policji Williamem Wistingiem w roli głównej.

Co ciekawe, autor przez wiele lat pracował w policji, był szefem wydziału śledczego Okręgu Policji Vestfold. Zawodowe doświadczenie i znajomość codziennej pracy operacyjnej sprawiło, że powstała książka, którą czyta się zarówno dla samej opowieści, jak i z ciekawości, jak wygląda praca współczesnych policjantów (Horst odszedł ze służby dopiero w 2013 roku).

Czytaj dalej

Seria Clue, czyli norweskie kryminały dla nastolatków – recenzja

Zagadka salamandry9 września w sprzedaży pojawiły się dwa kryminały z serii Clue wydane przez Smak Słowa. Oba dzieła – Zagadka salamandry i Zagadka zegara maltańskiego – są autorstwa norweskiego pisarza Jorna Liera Horsta, który do 2013 roku pracował jako szef wydziału śledczego Okręgu Policji Vestfold.

Uważam, że kryminały dla młodszych czytelników to ciekawy pomysł. W tym przypadku stworzył je doświadczony pisarz kryminałów dla dorosłych, ale może to być również dobry start dla początkujących pisarzy.

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Smak Słowa otrzymałem obie książki do recenzji i przeczytałem je dość szybko. Są to bowiem króciutkie powieści (ok. 165 stron), opowiadające przygody trójki nastolatków (i psa) uczestniczących w sprawach, którymi zajmuje się aktualnie policja – ba, oni wręcz sami je rozwiązują!

Czytaj dalej

Dobra opowieść: Wyspa tajemnic – recenzja książki i filmu

Lubię czytać książki Dennisa Lehane’a, który umiejętnie konstruuje charakterystycznych bohaterów oraz wymyśla wciągające i zaskakujące zarazem fabuły. Dlatego uważam, że każdy fan powieści kryminalnych powinien znać jego twórczość. A także obejrzeć filmy, które powstały na podstawie jego powieści.

Dennis Lehane zasłynął cyklem kryminałów z Partickiem Kenziem i Angelą Gennaro. Pisarz przedstawił tę parę detektywów w swojej debiutanckiej powieści „Wypijmy, nim zacznie się wojna” w 1994 roku. Od tego czasu tandem prywatnych detektywów pojawił się jeszcze w pięciu książkach.

Jeśli nigdy nie czytaliście książek Lehane’a, to może kojarzycie ich adaptacje? Dwie najgłośniejsze ekranizacje to: „Wyspa tajemnic” wyreżyserowana przez Marina Scorsese z Leonardo DiCaprio w roli głównej oraz „Mystic River” („Rzeka Tajemnic”), którą nakręcił Clint Eastwood z udziałem m.in. Seana Penna, Tima Robbinsa i Kevina Bacona.

Czytaj dalej

Jak zacząć powieść?

Fot. copyright (c) 123RF Stock Photos

Zastanawiacie się w jaki sposób rozpocząć opowiadanie wymyślonej przez siebie historii? Są różne sposoby. Zapraszam do poznania trzech z nich.

W tym tekście nie będę wspominał o metodach pracy różnych pisarzy nad nową powieścią. Każdy pisarz musi sam dojść do tego, która metoda będzie dla niego najlepsza. Dla przykładu John Irving zawsze wymyśla najpierw ostatnie zdanie powieści, a następnie pisze według planu, z kolei Stephen King idzie na żywioł, tj. ma ogólny pomysł, siada i zaczyna pisać nie wiedząc, jak się skończy opowieść.

Tutaj chcę porozmawiać o momencie startowym opowieści, z którego zaczynacie wprowadzać czytelnika w swój świat. Chodzi zatem o pytanie: jaki będzie początek waszej książki?

Czytaj dalej

„Znalezione nie kradzione” Stephena Kinga – recenzja książki

Najnowsza powieść Stephena Kinga jest świetna. Jeden z moich ulubionych pisarzy kolejny raz udowadnia, że wciąż potrafi stworzyć wciągającą opowieść, którą jak najszybciej chce się poznać do końca.

Od razu uwaga: choć jest to kontynuacja „Pana Mercedesa” (zobacz recenzję), czyli pierwszej powieści, w której pojawia się emerytowany detektyw Bill Hodges oraz Zabójca z Mercedesa, można sięgnąć po „Znalezione nie kradzione” nawet bez znajomości wcześniejszej historii, mimo licznych nawiązań.

Zaznaczam to, gdyż najnowsza powieść jest lepsza i nie chciałbym, by ktoś się zniechęcił do niej tylko dlatego, że nie zna „Pana Mercedesa”. Mamy do czynienia z samodzielną opowieścią, w której Bill Hodges pojawia się na drugim planie.

Czytaj dalej