„Gra Endera” – recenzja filmu i powieści

Pisarz Orson Scott Card stworzył ciekawą, zaskakującą i świetnie napisaną opowieść o chłopcu, który za sprawą swoich umiejętności wybija się ponad przeciętność. Reżyser Gavin Hood natomiast na bazie tej historii nakręcił przeciętny film science-fiction, który prócz kilku widowiskowych scen nie ma nic więcej do zaoferowania. A szkoda.

Powieść „Gra Endera” opowiada historię, którą pamięta się jeszcze wiele lat po lekturze, z kolei film „Gra Endera” to tylko prosta opowiastka o chłopcu, któremu wszyscy mówią, że jest wyjątkowy i tylko on może uratować świat.

Powinien to być film psychologiczny z elementami akcji – jest jednak na odwrót. Już samo reklamowanie go jako „Harry Potter w kosmosie” jest według mnie błędem, gdyż opowieść zawarta w „Grze Endera” Orsona Scotta Carda ma się nijak do cyklu o Harrym Potterze napisanym przez J. K. Rowling. Stwierdzenie, że „Potterowy Hogwart w Grze Endera zastępuje Szkoła Bojowa”, jakie pojawia się w opisie reklamującym film, dowodzi jak daleko jego twórcy odeszli od zamysłu oryginału.

Czytaj dalej

Emocje są najważniejsze

Fot. copyright (c) Istockphoto.com

Dlaczego sięgamy po powieści? Dla dobrej historii, która nas urzeknie, czasami rozbawi, przestraszy, wzruszy. Jednak to od umiejętności, talentu i wiedzy pisarza zależy, czy tak się faktycznie stanie.

Konstruując fabułę, rozbijając ją na konkretne sceny, określając punkty kulminacyjne, wymyślając antagonistę, protagonistę, postaci drugoplanowe, szlifując dialogi – na każdym etapie warto powtarzać sobie to proste stwierdzenie: „każda opowieść bazuje na emocjach”.

Są one motorem działania bohaterów. Nie możecie więc doprowadzić do sytuacji, że zabraknie ich w waszej książce albo zostaną one nieumiejętnie przedstawione (nie wystarczy bowiem napisać, że bohater jest np. zdenerwowany albo zdesperowany, by czytelnik w to uwierzył!).

Czytaj dalej

Ranking książek Dana Browna

Najnowsza powieść Dana Browna „Inferno” jest już do kupienia w polskim przekładzie dokonanym przez Roberta J. Szmidta. Warto przy tej okazji ocenić twórczość tego amerykańskiego pisarza.

Podejrzewam, że większość osób kojarzy Dana Browna głównie jako autora „Kodu Leonarda da Vinci”, choć na swoim koncie ma on łącznie sześć powieści. Sam poznałem jego twórczość właśnie za sprawą tego tytułu.

I po jego przeczytaniu byłem pod wrażeniem zarówno sprawności warsztatowej pisarza, poprowadzeniem narracji (krótkie rozdziały kończące się w ważnym momencie, które sprawiały, że chciało czytać się dalej, byle tylko poznać ciąg dalszy), jak i w ogóle fabułą oraz bohaterami. Jest to po prostu dobry, porządnie napisany thriller. Bez znaczenia – oczywiście z punktu widzenia warsztatu – jest cała otoczka związana z tą książką, wszelkie teorie spiskowe, krytyka Kościoła Katolickiego, itp.

Czytaj dalej

Dokumentacja i wytrwałość, czyli jak pisać według Toma Clancy’ego

Tom Clancy w 1989 r. / fot. Gary Wayne Gilbert/CC BY 2.0

Tom Clancy to twórca świetnych powieści sensacyjnych i thrillerów politycznych. Jeśli myślicie o  napisaniu książki militarnej, warto uczyć się od mistrza tego gatunku.

1 października br. Tom Clancy zmarł w wieku 66 lat. Zadebiutował w 1984 roku powieścią „Polowanie na Czerwony Październik”, która od razu uczyniła go sławnym i bogatym. Sprzedała się bowiem w nakładzie ok. pięciu milionów egzemplarzy.

Kolejne tytuły utwierdziły tylko jego pozycję jako specjalisty od opowieści związanych z międzynarodową polityką, armią bądź służbami specjalnymi.

Czytaj dalej

Czas na nowych bohaterów powieści kryminalnych

Znani i lubiani przez czytelników popularni bohaterzy książek kryminalnych są zmęczeni, zostali uśmierceni albo ich twórcy nie obdarzają ich już aż tak ciekawymi i intrygującymi zadaniami, co kiedyś.

Pisze o tym Piotr Bratkowski w tekście „Następcy tronów” opublikowanym w tygodniu „Newsweek Polska” (nr 38/2013) twierdząc, że „najlepsze zagraniczne powieści kryminalne, jakie ostatnio ukazały się w Polsce, wyszły spod ręki debiutantów lub pisarzy mało u nas znanych”.

Wśród „zmęczonych” bohaterów Bratkowski wymienia m.in. Kurta Wallandera Henninga Mankella, Harry’ego Hole’a Jo Nesbo, Johna Rebusa Iana Rankina i Harry’ego Boscha Michaela Connelly’ego. Dostało się także najnowszym powieściom autorstwa Harlana Cobena i Denise’a Lehane’a. Czy warto się jednak tym smucić?

Czytaj dalej