Leszek Herman: Latarnia umarłych – recenzja książki

Byłem pod wrażeniem, gdy przeczytałem Sedinum, debiut Leszka Hermana. Jest to świetnie napisany thriller osadzony we współczesnym Szczecinie, w którym – jak się stopniowo okazuje – trójka bohaterów musi rozwikłać tajemnicę, która sięga kilku wieków wstecz. W Latarni umarłych, swojej kolejnej powieści, autor wykorzystał podobny pomysł.

Leszek Herman czasami jest określany polskim Danem Brownem. Jego „Sedinum” jest według mnie świetne – zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie tylko rośnie i tak przez 800 stron :)

Przy okazji można poznać mnóstwo ciekawych informacji odnośnie historii Szczecina. Całość została tak skonstruowana, że szczegóły historyczne czy architektoniczne nie dominują nad rozwojem głównej opowieści. Więcej o „Sedinum” możecie dowiedzieć się z mojej recenzji >.

Czytaj dalej

Kulinarny kryminał, czyli kucharz w roli detektywa

Tom Hillenbrand wpadł na ciekawy pomysł. Stworzył cykl kryminalny, w którym protagonistą nie jest policjant ani inna osoba zawodowo mającą styczność ze światem przestępczym, lecz luksemburski kucharz o imieniu Xavier Kieffer. W polskich księgarniach są już dwie części jego przygód.

Pierwsza, będąca jednocześnie debiutem Toma Hillenbranda, jest zatytułowana “Diabelski owoc”. Czyta się ją świetnie, po szczegóły odsyłam do mojej recenzji :-)

W sprzedaży jest już kolejna powieść – Czerwone złoto. I znów Kieffer jest świadkiem tajemniczej śmierci i ponownie musi dowiedzieć się, kto za tym stoi. Autor dość przekonywująco tworzy sytuację, w której to właśnie kucharz otrzymuje takie zadanie, a nie np. jakiś prywatny detektyw.

Czytaj dalej

Jorn Lier Horst: Szumowiny – recenzja książki

Jorn Lier Horst to norweski autor, który do września 2013 roku łączył swoją karierę literacką z pracą na stanowisku szefa wydziału śledczego Okręgu Policji Vestfold. Obecnie jest pełnoetatowym pisarzem. Kilkukrotnie już pisałem o jego twórczości, a teraz nadarzyła się kolejna okazja – na rynku polskim ukazała się następna powieść Horsta, zatytułowana Szumowiny.

Od razu napiszę, że jak dotąd podobają mi się wszystkie kryminały, które przeczytałem, z komisarzem Williamem Wistingiem w roli głównej.

Jedynym problemem jest tylko fakt, że poznaję je praktycznie od końca, bowiem wydawnictwo Smak Słowa skupiło się na najnowszych częściach przygód norweskiego policjanta. I tak na rynku polskim dostępne są (idąc od najnowszej do najstarszej): „Ślepy trop” (zobacz recenzję), „Jaskiniowiec”, „Psy Gończe”, „Poza sezonem” (zobacz recenzję) i teraz właśnie „Szumowiny”, które swoją premierę miały w 2010 roku.

Czytaj dalej

Tom Hillenbrand: Diabelski owoc – recenzja powieści

Kryminał dla smakoszy – tak reklamowana jest debiutancka powieść Toma Hillenbranda i w pełni na to takie hasło zasługuje. Czytając tę książkę co najmniej kilkukrotnie poczujecie się głodni :-). Jest to również ciekawy przykład, jak można wyróżnić się wśród autorów kryminałów.

Pisałem już wielokrotnie, że pisarz konstruując głównego bohatera powinien dobrze przemyśleć jego życiorys, poznać go i obdarzyć jakąś przeszłością, bowiem charakterystyczny protagonista sprawia nie tylko, że lepiej czyta się daną opowieść, gdyż przejmujemy się jego losem, ale również bardziej zapada on w pamięć.

Czytaj dalej

Bohdan Głębocki: Musza Góra – recenzja powieści

Interesujący debiut Bohdana Głębockiego. Jego powieść Musza Góra to połączenie retro kryminału i fantastyki, którą czyta się z rosnącym zainteresowaniem. Jeśli szukacie niebanalnej historii osadzonej w Poznaniu w latach trzydziestych, to dobrze trafiliście!

Musza Góra to dawne wzniesienie w Poznaniu, na którym do 1804 roku istniał cmentarz żydowski (obecnie jest to m.in. Plac Wolności). To miejsce, a raczej skarb, który jest tutaj ukryty, odgrywa w powieści istotną rolę. Jaką konkretnie? Odpowiedź nie jest taka prosta, bowiem każda nowa informacja, którą serwuje nam autor, rodzi kolejne pytania.

Zaczyna się od mocnego uderzenia. W bestialski sposób ginie człowiek i jego wierny pies. Wygląda jakby rozszarpało ich jakieś dzikie zwierze, ale na mieście mówi się o “wilkołaku”. Jaka jest prawda? Chce to ustalić na własną rękę młody aspirant Andrzej Szubert, który widzi w tym szanse na przyspieszony rozwój swojej kariery w Policji.

Czytaj dalej