Każda historia musi zapadać w pamięć – mówi Jakub Szamałek, scenarzysta gry „Wiedźmin 3: Dziki Gon”

Opublikowano 23 kwietnia 2015 w: Wywiady | 1 komentarz

fot. Marta Grabiec

Wiedźmin 3: Dziki Gon (The Witcher 3: Wild Hunt) pojawi się w sprzedaży 19 maja. Nie mam wątpliwości, że to najbardziej oczekiwana polska gra tego roku, dlatego poprosiłem CD PROJEKT RED o możliwość rozmowy z Jakubem Szamałkiem, jednym ze scenarzystów najnowszej części przygód Geralta.

Jakub Szamałek to urodzony w 1986 roku absolwent University of Oxford, doktor archeologii śródziemnomorskiej University of Cambridge, autor dwóch powieści kryminalnych osadzonych w antycznych czasach – „Kiedy Atena odwraca wzrok” (wyd. Muza, 2011) i „Morze Niegościnne” (wyd. Muza, 2013) oraz – od 2012 r. – scenarzysta zatrudniony w CD PROJEKT RED.

Z wywiadu dowiecie się m.in. jak wygląda praca scenarzysty gier, czym się ona różni od pisania powieści, co jest najtrudniejsze w tworzeniu scenariusza gry oraz czy trzeba znać poprzednie części „Wiedźmina”, by cieszyć się w pełni rozgrywką. Zapraszam do lektury :-)

Wojtek Krusiński: Jest Pan absolwentem University of Oxford oraz doktorem archeologii śródziemnomorskiej University of Cambridge. Jak to się stało, że został Pan scenarzystą w CD PROJEKT RED?

Jakub Szamałek, Senior Writer: Mówiąc krótko – bo zdałem sobie sprawę, że większą satysfakcję sprawia mi wymyślanie historii, niż jej badanie. W trakcie pracy nad doktoratem często łapałem się na tym, że łączyłem w głowie suche fakty – miejsca, osoby, przedmioty – w krótkie opowieści. Myślałem, co mogło się zdarzyć w opisanym w raporcie archeologicznym miejscu, kim mogła być osoba, o której grobie czytałem.

Oczywiście, w pracy naukowej nie ma miejsca na takie konfabulacje, ale gdzieś na marginesie, w wolnym czasie, zacząłem sobie te scenki spisywać. I tak, od jednej do drugiej, powstała moja pierwsza książka, „Kiedy Atena Odwraca Wzrok”. Spotkała się z na tyle ciepłym przyjęciem, że zdecydowałem się na porzucenie kariery akademickiej – i zacząłem szukać zajęcia, w którym mógłbym pracować piórem. A że jestem też zapalonym graczem, bardzo mi się podobały pierwsze dwie części „Wiedźmina”, a CD PROJEKT RED szukał akurat nowego scenarzysty – odpowiedziałem na ogłoszenie.

Może Pan zdradzić, jak wyglądała rekrutacja?
JS: Pewnie. Na początku oczywiście wysłałem CV i list motywacyjny. Potem dostałem test, polegający na napisaniu trzech różnych dialogów – jeden skoncentrowany na uczuciach, drugi w klimacie filmu akcji, trzeci humorystyczny. Całe szczęście moje wprawki się spodobały i dostałem zaproszenie na rozmowy. Liczba mnoga jest tu nieprzypadkowa – przepytywali mnie nie tylko inni scenarzyści, ale też szefowie innych działów i szef studia CD PROJEKT RED.

Spędziłem w sumie pięć godzin na rozmowach o literaturze, filmach, grach – w tym oczywiście „Wiedźminie”. No, a potem już tylko formalności. Ostatniego dnia kwietnia 2012 złożyłem doktorat, a na początku maja zacząłem pracę nad nowym „Wiedźminem.”

Ilu łącznie scenarzystów pracuje nad „Wiedźminem 3″ i jaki jest podział obowiązków? Wiedźmin 3
JS: W tej chwili jest nas pięcioro, ale w najgorętszych momentach produkcji mieliśmy wsparcie dodatkowych pisarzy. „Wiedźmin 3” jest naprawdę ogromny, więc pracy było dla wszystkich aż nadto.

Naszemu zespołowi przewodzi Marcin Blacha, który ma niesamowite doświadczenie – jest związany z CD PROJEKT RED od czasów pierwszego „Wiedźmina”. Jego zadaniem jest określenie ogólnego zarysu fabuły, wyznaczenie kierunku, recenzowanie naszej pracy, pośredniczenie w kontaktach z innymi zespołami i „górą” firmy.

Reszta zespołu, w tym ja, robi wszystkiego po trochu, zależnie od fazy projektu – rozpisujemy wątek główny, zadania poboczne, piszemy dialogi, rozmowy tła, wszelkiej maści książki i dokumenty, które można znaleźć eksplorując świat wiedźmina. Warto podkreślić, że to praca zespołowa – wzajemnie się inspirujemy, krytykujemy, wspólnie wymyślamy historie.

Co jest najtrudniejsze w tworzeniu scenariusza do gry komputerowej?
JS: Ukończenie naszej gry zajmuje około 100, 150 godzin. Film trwa co najwyżej 3, książkę też czyta się krócej, choćby to był i „Ulisses”. Co więcej, dochodzi do tego interaktywność – gracz może wszędzie zajrzeć, wejść do każdego sklepu, wykonać piętnaście wiedźmińskich zadań pod rząd, jeśli taka jego wola. W efekcie mamy do napisania setki bardzo podobnych rozmów i historii – ale jednocześnie każda z nich musi być oryginalna, zapadać w pamięć.

Jakie umiejętności powinien mieć scenarzysta gier? Co jest najważniejsze w tej pracy?
JS: Hmm… Powiedziałbym, że do tego fachu potrzeba trzech rzeczy. Po pierwsze – talentu, wiadomo, bez tego jednak ani rusz. Po drugie – trzeba pasjonować się grami. To jest osobne medium, które ma własny charakter, swoje siły i słabości. Bez ich znajomości nawet świetny pisarz nie stworzy dobrej historii. Po trzecie – gotowości do ciężkiej pracy i cierpliwości.

Tworzenie gier to proces iteracyjny, zespołowy. Często wraca się do już gotowych tekstów, poprawia je, przepisuje, zmienia. To nie zawsze jest przyjemne – ale konieczne. Nie ma też czasu na szukanie natchnienia – trzeba pisać regularnie, na zamówienie, bo inaczej blokuje się inne zespoły.

Jest Pan autorem dwóch powieści. Czy i jak praca nad scenariuszem do gry komputerowej różni się od pracy nad książką?
JS: Podstawową różnicą jest interaktywność. W książce kontroluję wszystko – gdzie uda się bohater, jaka jest pora dnia, co kto powie. W grze, nawet liniowej, a Wiedźmin zdecydowanie liniowy nie jest, nie ma już takiej wygody – trzeba się liczyć z tym, że gracz będzie się poruszał swoim tempem, w oznaczonym przez siebie kierunku.

Gdyby rozpisać naszą grę jako strukturę logiczną, przypominałaby wielkie rozłożyste drzewo. Ogarnięcie wszystkich możliwych wariantów tej historii jest niezwykle trudne – ale koniec końców daje mnóstwo satysfakcji, zarówno twórcom, jak i graczom.

Kiedy możemy spodziewać się Pana kolejnej powieści?
JS: Jeśli wszystko dobrze pójdzie – to znaczy, wyrobię się z terminami – to jeszcze w tym roku. Będzie to ostatnia książka z cyklu o Leocharesie, po „Kiedy Atena Odwraca Wzrok” i „Morzu Niegościnnym”. Zupełnie inny klimat, niż „Wiedźmin”, tym niemniej gorąco polecam.

Wracając do „Wiedźmina” – na co przede wszystkim został położony nacisk przy tworzeniu historii w trzeciej części?
JS: Zależało nam na dwóch rzeczach. Przede wszystkim – żeby opowiedzieć osobistą historię Geralta, skupić się na jego celach, motywacji, emocjach. Dzięki temu fabuła nowego wiedźmina będzie graczy angażować – momentami nawet poruszać. Po drugie – chcieliśmy rozwinąć wątek profesji Geralta, pokazać, jak to jest być najemnym zabójcą potworów, którego ludzie jednocześnie potrzebują – ale też nim gardzą. Każde z wiedźmińskich zadań nie tylko stanowi wyzwanie, ale też opowiada jakąś unikalną historię. Te zadania doskonale pasują do formuły otwartego świata i świetnie komponują się z główną linią fabularną.

Czy lepiej, by gracze najpierw zagrali w obie poprzednie części, by w pełni cieszyć się rozgrywką i opowieścią, którą zawarliście w najnowszej części, czy też można ją traktować jako całkowicie oddzielną historię?
JS: Zacznę może od tego, że przygodę z „Wiedźminem” można spokojnie zacząć od trzeciej części. Wiedzieliśmy, że dla wielu graczy to będzie pierwsze spotkanie z Geraltem, więc zaprojektowaliśmy prolog w taki sposób, by w łatwy do przyswojenia sposób przemycić wszystkie kluczowe informacje – kim są wiedźmini, kim jest Geralt, kim są jego przyjaciele, a kim wrogowie, itd. Po kilku godzinach, jakie zajmuje przejście prologu, gracz może już spokojnie eksplorować ogromny świat wiedźmina  bez obaw, że czegoś nie zrozumie.

Oczywiście, dla osób, które grały w poprzednie gry i czytały książki przygotowaliśmy wiele smaczków, nawiązań do dawnych przygód Geralta – jest to jakby dodatkowa warstwa fabularna, No, ale niezależnie od wszystkiego warto poznać poprzednie części „Wiedźmina” – po prostu dlatego, że, mimo upływu czasu, są to wciąż świetne gry.

I na koniec – czym jest dla Pana dobra opowieść?
JS: To taka opowieść, która pochłania. To książka, przez którą zapomina się wyjść na właściwym przystanku – albo gra, która sprawia, że mówimy sobie „jeszcze jeden quest”, a wyłączamy komputer, jak świta za oknem.

* * *

Zastanawiacie się gdzie zamówić najnowszego „Wiedźmina”? Polecam stronę CDP.pl. Możecie na niej kupić samą grę, jak również pakiet dodatków. Dla przypomnienia, premiera „Dzikiego Gonu” już 19 maja! Poniżej natomiast informacja, gdzie najtaniej kupić debiutancką powieść Jakuba Szamałka – „Kiedy Atena odwraca wzrok”.

O mnie:

Nazywam się Wojtek Krusiński i goodstory.pl to mój blog dotyczący pisarzy i trudnej, ale i fascynującej sztuki tworzenia ciekawych, wciągających opowieści. Więcej informacji znajdziesz na stronie kontaktowej.

Jeśli chcesz wspomóc ten blog, robiąc zakupy online skorzystaj z mojej strony Kupuj z Goodstory.pl

Prowadzę również serwis o podróżach PolskaZwiedza.pl, na którym dzielę się wrażeniami ze zwiedzania Polski i innych krajów świata. Zapraszam do odwiedzin!

1 komentarz

  1. Chętnie zagrałabym w Wiedźmina, niestety – sprzęt za słaby. Z przyjemnością przeczytałam więc choć wywiad :)

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>