„Mając dobry pomysł mogę napisać tekst w dowolnym gatunku” – mówi Robert J. Szmidt, autor „Łatwo być Bogiem”

Opublikowano 16 stycznia 2015 w: Wywiady | 0 komentarzy

Robert J. Szmidt to pisarz science-fiction, który ma na swoim koncie kilka powieści, kilkanaście opowiadań oraz kilkadziesiąt przekładów zagranicznych autorów. Warto dowiedzieć się, co twórca ma do powiedzenia na temat warsztatu pisarza oraz polskich autorów fantastyki naukowej.

Mateusz Uciński z serwisu kultura.gazeta.pl pyta Szmidta m.in o to, jak widzi przyszłość ludzkości, czy wierzy w obce cywilizacje, jak przebiegają prace nad książką zatytułowaną „Szczury Wrocławia”, dlaczego w swojej twórczości tak chętnie podejmuje wątek apokaliptyczny, a także jak doszło do powstania serii wydawniczej „Horyzonty Zdarzeń”, która prezentuje dobrą rodzimą fantastykę.

Polecam przeczytanie całego wywiadu, a na zachętę poniżej prezentuję najciekawsze z mojego punktu widzenia fragmenty rozmowy.

Mateusz Uciński: Niedawno ukazała się Pańska nowa książka – „Łatwo być Bogiem”. Jest ukłonem w stronę klasycznej fantastyki naukowej – gatunku, który jest trochę zapomniany. Jaki jest wg Pana powód: inni czytelnicy, zmiana sposobu postrzegania, inne potrzeby odbiorcy?
Robert J. Szmidt: To bardzo złożony problem i temat na osobną dyskusję. Krótko mówiąc: swego czasu mieliśmy erę science fiction, kiedy to ludzie byli zafascynowani nauką i jej postępami, potem zaś, gdy nastąpił przesyt technologiczny, a nas samych zaczęły otaczać gadżety rodem z książek SF, zaczęła się moda na fantasy (ponieważ zasad magii nie odkryjemy już tak szybko) i coraz modniejszy ostatnimi czasy horror oraz romans paranormalny. Na tym tle współczesne science fiction faktycznie wypada blado, ale jeśli dokładniej mu się przyjrzymy, zauważymy, że to nadal bardzo żywy gatunek. Zarówno w kinie, jak i w literaturze.
[...]

Patrząc na Pański dorobek literacki, dostrzegam zadziwiającą lekkość, z jaką kształtuje Pan konwencję fantastyki. Szeroko pojęte science fiction, fantasy, nurt postapokaliptyczny, horror. Ma Pan jakiś ulubiony, najbliższy gatunek, czy woli się Pan nie ograniczać?
Uważam, że najważniejszy jest pomysł na książkę. Jej szkielet, na którym mozolnie układa się kolejne warstwy tekstu, czyli tak zwane mięso. Sztafaż gatunkowy jest sprawą absolutnie drugorzędną. „Gwiezdne wojny” to przecież tak naprawdę fantasy ubrane w szaty science fiction. Aczkolwiek chyba każdy autor ma takie gatunki, w których czuje się najpewniej i które czuje najlepiej. Dla mnie takim gatunkiem jest postapokalipsa. Ale mając dobry pomysł, mogę napisać tekst w dowolnym gatunku.
[...]

Jest Pan także tłumaczem. Przekładał Pan na język polski dzieła takich pisarzy jak Isaac Asimov, William Gibson, Robert Silverberg, Mike Resnick, Nancy Kress, a także Dan Brown. Chociaż lista przekładów jest o wiele dłuższa. Jak wpływa to na Pana jako pisarza? Jest w jakimś stopniu inspiracją, pozwala doskonalić warsztat?
Kontakt, i to tak wnikliwy, z tekstami innych autorów pozwala doskonalić warsztat, zwłaszcza od strony konstrukcyjnej, pod warunkiem że pracuje się z dobrymi książkami. Sprawa wygląda gorzej, jeśli ma się do czynienia z tekstami marnymi, wtedy łatwo zepsuć własny styl. Czytając czy tłumacząc, często zastanawiam się, dlaczego dany autor wybrał takie, a nie inne rozwiązanie fabularne. Są twórcy, których idealnie czuję i rozumiem, ponieważ myślimy podobnie – tych tłumaczy mi się najłatwiej. Czasem trafiam jednak na książki, które są skonstruowane całkowicie odmiennie, bazują na zupełnie innych skojarzeniach niż moje, i te, paradoksalnie, najbardziej lubię. Praca nad nimi przypomina odkrywanie zaginionych cywilizacji.
[...]

Jak Pan, jako pisarz, ocenia kondycję polskiej fantastyki?
[...] Jak od wielu lat powtarzam: my, Polacy, nie mamy się czego wstydzić. Gdybyśmy pisali po angielsku, bylibyśmy w czołówce światowej literatury SF. To nie czcze przechwałki. Mamy powieści, które pod każdym względem prześcigają swoje zachodnie odpowiedniki. Żeby daleko nie szukać – cykl fantasy Roberta M. Wegnera to klasa G.R.R. Martina.

Cały interesujący wywiad przeczytacie na stronie kultura.gazeta.pl.

Informacje o książce „Łatwo być Bogiem”  – Pola dawno zapomnianych bitew. Tom 1 – autor: Robert J. Szmidt, wydawnictwo: Rebis, liczba stron: 416, cena: przegląd cen poniżej. Książka dostępna również jako ebook (mobi i epub).

O mnie:

Nazywam się Wojtek Krusiński i goodstory.pl to mój blog dotyczący pisarzy i trudnej, ale i fascynującej sztuki tworzenia ciekawych, wciągających opowieści. Więcej informacji znajdziesz na stronie kontaktowej.

Jeśli chcesz wspomóc ten blog, robiąc zakupy online skorzystaj z mojej strony Kupuj z Goodstory.pl

Prowadzę również serwis o podróżach PolskaZwiedza.pl, na którym dzielę się wrażeniami ze zwiedzania Polski i innych krajów świata. Zapraszam do odwiedzin!

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>