Jorn Lier Horst: Gdy morze cichnie – dobry kryminał z fatalnym finałem, czyli jak nie powinno kończyć się powieści
Czasami zdarza się, że interesująca historia, która ma wiarygodnych bohaterów, jest sprawnie napisana i poprowadzona, przynosi rozczarowanie, gdy dochodzi się do końca książki. Taka dobra opowieść popsuta czymś tak nieprawdopodobnym, pojawia się wtedy w głowach czytelników. Mnie to niestety spotkało po przeczytaniu kryminału Gdy morze cichnie.
Wielokrotnie już pisałem o norweskim autorze kryminałów, który zanim stał się pełnoetatowym rzemieślnikiem słowa przez lata pracował jako policjant. Dzięki swojej wiedzy, doświadczeniu i stopniowemu rozwijaniu swojego warsztatu i doprecyzowywaniu charakterystycznego stylu Jorn Lier Horst, bo o nim mowa, stał się popularny nie tylko w rodzimym kraju, ale również i m.in. u nas.
Czytaj dalej




Jeśli piszecie książkę z myślą o jej publikacji, musicie liczyć się z tym, że nie wszystkim wasze dzieło przypadnie do gustu. I nie ma znaczenia, czy stworzyliście powieść wybitną, dobrą czy też marną. Będą po prostu inne proporcje fanów i krytyków (choć to też oczywiście ma znaczenie :)), jednak musicie sobie uświadomić, że zawsze znajdzie się ktoś, kto wyrazi negatywną opinię o was bądź waszej historii. Co wtedy?