Czasowniki atrybucji dialogu, czyli jak dobrze opisywać rozmowę

Fot. copyright (c) 123RF Stock Photos

Są pisarze, którzy opowiadają niesamowite historie, a jednak ich dialogi kuleją. Zdarzają się również sytuacje odwrotne – błyskotliwe wymiany zdań w dość nudnej powieści. Są i tacy, którzy mają zarówno talent do wymyślania i opisywania ciekawych fabuł, jak i świetne ucho do pisania naturalnych konwersacji.

Dobry dialog potrafi ożywić postaci oraz nadać im cechy indywidualne, a także wywołać pożądane reakcje wśród czytelników – rozśmieszyć ich, wzruszyć, skłonić do refleksji, itp. By to osiągnąć, dialog musi brzmieć naturalnie, być wkomponowany w scenę, a wszelkie atrybucje rozmowy nie mogą razić.

Czym są czasowniki atrybucji dialogu? Są to słowa, które dodajemy po wysłowieniu się bohatera, czyli np. „powiedział, „rzekł”, „odparł” lub „oznajmił”. Oczywiście, są również inne, ale te uważam za najlepsze i radzę w większości przypadków ograniczyć się właśnie do nich.

Czytaj dalej

Filmowy Hobbit, czyli za długa podróż tam i z powrotem

W kinach jest już druga część filmowej trylogii o przygodach kompanii Thorina, w której hobbit imieniem Bilbo Baggins odegrał kluczową rolę. Bez względu na to, jaką kto ma opinię o dziele reżysera Petera Jacksona, cieszę się, że film powstał, bowiem tym samym wzrosło zainteresowanie  powieścią J.R.R. Tolkiena.  

Czy filmowy „Hobbit” mi się podoba? Nie. Pierwsza cześć – “Niezwykła podróż” – jest nudna, niepotrzebnie rozwlekła i zawiera sceny, które poza widowiskowością nic nie wnoszą do fabuły. Ten film mógłby być o połowę krótszy.

Druga część – “Pustkowie Smauga” – zawiera z kolei tyle dorobionych i niepotrzebnych wątków, że słuszne jest twierdzenie, iż „Hobbit” to swobodna adaptacja powieści. Samo w sobie nie musi to być wadą, bowiem zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy widzowie czytali powieść, a nawet ci, co znają oryginał, mogą się dobrze bawić na seansie. Moim zarzutem jest jednak zbytnia rozwlekłość filmu, spłycanie wątków albo dorabianie takich, które nie posuwają akcji do przodu, a są jedynie wypełnieniem, jak np. historia pewnej miłości…

Czytaj dalej

Jak pokazać charakter postaci na przykładzie serialu “House of Cards” oraz książki “Strefa śmierci”

Gdy obejrzałem pierwsze dwie minuty serialu ‘House of Cards’ od razu przypomniałem sobie prolog książki Stephena Kinga ‘Strefa śmierci’. Są to bowiem dwa doskonałe przykłady, jak można świetnie zaprezentować cechy bohatera wykorzystując do tego… psa.

Charakter postaci powinien wynikać z jej czynów. Patrząc/czytając, co robi dana osoba możemy wywnioskować, kim jest, jakie są jej cechy, jak się może zachować w danej sytuacji, itp. To właśnie wewnętrzna spójność sprawia, że jedne postaci wydają nam się autentyczne, podczas gdy inne – niekoniecznie. Więcej piszę o tym m.in. w tekstach „Emocje są najważniejsze”, „Czy twój bohater ma CV?” czy przytaczając rady Ernesta Hemingway’a.

Należy jednak charakter bohatera uwypuklić poprzez konkretny czyn, a nie tylko opis. Samo napisanie „jest bezwzględny”, „okrutny”, „kłamliwy” jeszcze o niczym nie świadczy. Pokażcie to!

Czytaj dalej

Metody pracy Jeffery’ego Deavera

Jeffery Deaver lubi opowiadać o swojej pracy. Kilka lat temu miałem okazję być na spotkaniu z nim i słuchać, jak wyjaśniał skąd biorą się jego pomysły, jak przygotowuje się do pisania książek i… jakiego koloru skóry jest jego słynny bohater – Lincoln Rhyme.

Mój poprzedni wpis dotyczył 10 polecanych książek Jeffery’ego Deavera – uważam, że właśnie od tych tytułów powinniście zacząć, jeśli chcecie poznać twórczość tego świetnego amerykańskiego pisarza thrillerów i kryminałów albo po prostu szukacie czegoś dobrego do czytania :).

Ten wpis jest z kolei poświęcony metodom pracy Deavera – dlaczego pisze jedną książkę rocznie,  w jaki sposób organizuje swoją pracę, skąd wziął się pomysł na postać Rhyme’a, itd.

Czytaj dalej

Jeffery Deaver – ranking książek

Fot. garryknight/CC BY-SA 2.0/Flickr

Lubię twórczość Jeffery’ego Deavera, amerykańskiego pisarza thrillerów, gdyż za każdym razem wiem, że mogę spodziewać się naprawdę ciekawej, porządnie udokumentowanej oraz zaskakującej opowieści. Uważam, że każdy, kto chce napisać własny dreszczowiec albo szuka mistrzów gatunku, powinien sięgnąć po powieści tego autora.

Jeffery Deaver najbardziej jest znany dzięki powieści “Kolekcjoner kości” wydanej w 1997 roku, która dwa lata później została zekranizowana przez Phillipa Noyce’a pod tym samym tytułem z Denzelem Washingtonem i Angeliną Jolie w rolach głównych.

I to właśnie w tej książce Deaver zaprezentował nowego bohatera powieści kryminalnej, który na stałe zapisał się już w historii tego gatunku. Chodzi o postać Lincolna Rhyme’a – sparaliżowanego od szyi w dół genialnego nowojorskiego kryminalistyka, który w wyniku wypadku, prócz głowy, może poruszać tylko jednym palcem. Najlepsze książki Jeffery’ego Deavera w mojej opinii to właśnie powieści z Rhymem.

Czytaj dalej